piątek, 12 października 2012

Kuchenne nowości i... trochę o pracy, która jest bardzo miła.

Codziennik Mamy miał być z zamysłu blogiem o Synku, jednak codzienność mamy to przecież nie tylko dziecięce sprawy. To też praca, pasje, a że Synuś dzielnie mi już pomaga, to jak najbardziej można pisać szerzej. Gdybyście widziały, jak go czasem przyłapię trzymającego filiżanki GG w łapkach... 

Tak, jak wspomniałam, Mama nie tylko Dzieckiem żyje. W takim przypadku z Mamą działyby się straszneeee rzeczy! Mama musi czasem odreagować. A jak najlepiej odpoczywa Mama Ania? Otóż pracowo-domowo. Te dwie rzeczy przeplatają się ze sobą od świtu do nocy, gdyż tematy Fiorello nie mają końca.

Muszę przyznać, że moja praca, która wydaje się być pracą przez internet, wcale się taką nie okazała. Cieszę się ze spotkań i wspaniałych znajomości, które miałam okazję zawrzeć dzięki mojej pracy. I tu fajna rzecz, ponieważ zarówno ja, jak i klienci są zwykle wielkimi miłośnikami porcelany i rzeczy ładnych, nasze rozmowy są przesympatyczne, barwne tak, jak GreenGate i pełne wzajemnego zrozumienia. Najbardziej lubię tę świadomość, że gdzieś tam, na końcu Polski jest ktoś, kto lubi to co ja, czy myśli podobnie. Fajnie jest wtedy porozmawiać i czuć jakby się znało tę osobę od dawna. Wracam do tych chwil wielokrotnie i sama się do siebie uśmiecham.

Dziś chciałabym Wam pokazać moje skarby, które pojawiły się ostatnio w domu. Pamiętacie miarki serduszka z Vintage Company? Zakochałam się w nich bez pamięci i postanowiłam, że muszą być widoczne, tak, żebym każdego poranka, mogła chociaż na nie zerknąć (bo przecież nie piekę co rano). Bernadetto... widzisz kochana, na jakie dodatkowe koszty mnie naraziłaś;-))) Nie, nie, żart! O półeczce marzyłam od dawna, ale nie mogłam znaleźć odpowiedniej, szczególnie jeśli chodzi o wielkość. I wczoraj znalazłam. I jest. A na niej wszystko co ulubione, filiżanki do porannej kawy, puszeczki z herbatą, miarki i najnowsze... świnki od kochanej Pani Kasi, która zauroczyła mnie sobą i tym, co robi.  Świnki niespodzianki w kolorze mięty przyjechały do mnie dziś rano prosto z Karkonoszy! Wiszą na honorowym miejscu.




Dziękuję i jeszcze raz dziękuję, za wszystkie rozmowy, maile, za wygodną kanapę w kuchni Iki, w której wypiłam już trochę kawy, za mailowanie z Bellą, Olą, Mirelką, za komentarze i za to, że podpatrywanie Waszych blogów sprawia, że nie ma dnia, w którym by mi się czegoś nie chciało. Chce mi się ciągle i mam wyrzuty sumienia, jak raz usiądę i się zasiedzę. Bo żal mi każdej wolnej chwili, której nie mogę poświęcić swoim pasjom. Dziewczyny kochane, dziękuję za inspiracje, których dostarczacie każdego dnia!

Miłego weekendu!

17 komentarzy:

  1. Jak ja kocham takie półeczki. I te cudowne puszki i filiżanki. Piękna aranżacja.
    Pozdrawiam serdecznie
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. cudne:) półeczka przesłodka, gdzieś Ty taką dostała???no i te filiżanki, rozumiem Twoje skołatane serce jak Adaś złapie jedną hihihihi mam tak samo:)) pozdrawiam serdecznie
    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś, półeczkę kupiłam w Tk Maxxie. Były jeszcze świetne wieszaczki, ale na razie odpuściłam.

      Usuń
    2. włąśnie jutro się tam z Madzią wybieramy:)))trzymaj kciuki żebym znalazła coś równie słodkiego:) buziaczki!

      Usuń
  3. Aniu półeczka przecudna. Uielbiam Twoje fiorellowe skarby.
    Oj jak ja bym chciala wypic z Toba herbatke w tych cudnych filizankach.
    Zapraszam do siebie gdybyscie mieli ochote wybrac sie na jure krakowsko czestochowska. Pozdrawiam!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczna ta półeczka i wszystkie przedmioty na niej zaprezentowane:) Podobają mi się też kafle! Chciałabym mieć kuchnię w takim klimacie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu,

      Mam nadzieję, że marzenie o kuchni spełni się prędzej niż myślisz:-) Tego bardzo Ci życzę!
      Kafle okazały się bardzo praktyczne, mimo zdziwionej miny pana płytkarza:-) Już kilka osób zwracało mi uwagę, jaka to firma, chyba Cerkolor, ale nie jestem pewna. Kupiłam je w Castoramie.

      Usuń
  5. śliczna półka i śliczne rzeczy na niej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu, półeczka cudna, sama mam na taką ochotę :P Całusy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Aniu, ta półeczka jest śliczna!! i to serducho na środku!, no mniodzio ;) malowałaś ją na biało??
    widzę, że i Ty pomału stajesz się miętową panienką ;) o pardom, panią ;)

    buziak wielki, a kanapa czeka i chyba nawet tęskni ;)
    zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraź sobie, że powiesiłam taką, jaką kupiłam. Leżała taka bidulka ściśnięta w Tk Maxxie.

      Ach ta kanapa.... ;-)

      Usuń
  8. Aniu Kochana!Ta półeczka jest piękna!sama szukam podobnej, bo moja obecna nad stołem to nie to jednak:/
    Super łup!nie było jeszcze jednej może???:-))Napiszę dziś maila, leżę z anginą:-((buziaki!!czy Ola wspomniana w poście to ja???:-)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Olu,

    O matko, a co to Cię znowu dopadło? Czy to cały czas się tak ciągnie? Co to za paskudny wirus cię ciągle dopada? A może tak mu się u was w domu podoba??? Ja mu się tam nie dziwię, ale lepiej pogoń go miotłą!
    Niestety nie było, ale jak będę wkrótce i będzie, to zadzwonię do Ciebie.
    Wspomniana Ola to Ty, kochana;-) Zdrowiej!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudne! Uwielbiam wszystko z GG. A świnki są przesłodkie! XOXO

    OdpowiedzUsuń
  11. Półeczka śliczna, GG to jest GG i już - przecież , że lubię, bo jak inaczej:).
    Może kiedyś usiądziesz na mojej kanapie, Aniu...:). Z herbata kubku GG i z ciastem przygotowanym przeze mnie...:) W każdym razie zapraszam:). Zawsze - może zimowy wypad nad morze...?
    Buziaki, Aniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejciu jak kusisz! Z przyjemnością usiądę na Twojej kanapie;-)
      A zima nad morzem to całkiem fajny pomysł. Powiem szczerze, że mnie zainspirowałaś do krótkiego wyjazdu!

      Usuń
    2. Usmiechnęłam się szeroko...:)

      Usuń